Rozważania

Kochani, chciałabym podzielić się z Wami moim spotkaniem z ikoną Chrystusa Zbawiciela. Niestety nie mam zdjęcia, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że Chrystus ma na niej oblicze nie Wszechwładcy, ale Żebraka proszącego o miłość. Chrystus ewidentnie coś przeżywa, cierpi. Nie można przejść obojętnie wobec takiego Boga, który przeżywając boleści każdego człowieka prosi: idź i kochaj! Kochaj Mnie w drugim człowieku, szczególnie w tym, który jest żebrakiem: miłości, obecności, czułości, wsparcia, pomocy materialnej, dobrego słowa.
Grupa Chmiel to przestrzeń do działania dla innych, to miejsce, gdzie można wstać, pójść i czynić konkretne dobro, to ludzie, którzy pragną w prosty sposób służyć innym. A wszystko to z miłości do Chrystusa.
Raczej nie usłyszysz o nich w wiadomościach, nie przeczytasz w gazetach. Internet też o nich zazwyczaj milczy. Nie otrzymują medali, nagród, wyróżnień, premii. Jednak, w moim sercu i pamięci pozostaną na zawsze. Inspirują, przywracają wiarę, wywołują uśmiech. Cisi i pokornego serca bohaterowie dnia codziennego. Po prostu piękni i dobrzy ludzie, dla których jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. Myślę, o konkretnych osobach, które dane mi było poznać: o niepełnosprawnych dzieciach, ich rodzicach, o tych poniżanych, wyśmiewanych, na obczyźnie, którzy w swoim położeniu zachowali pogodę ducha i służyli innym, o tych, którzy zawsze mają pod górkę, ale nie narzekają, o osobach, które “tracą” swoje życie z miłości do słabszych, biednych, chorych, samotnych, którzy “mimo wszystko” kochają, czynią dobro, są szlachetni, pomocni, budują, działają. Cisi i pokornego serca bohaterowie dnia codziennego - są dla mnie znakiem obecności Pana Boga, bo tam gdzie miłość jest i dobroć, tam mieszka On.
 
Głodnych nakarmić Piękna jest miłość, która jest wymagająca ("Lenistwo pogrąża w śpiączkę, a człowiek leniwy cierpi głód" Prz 19,15), a jednocześnie nie ocenia i w sytuacji biedy drugiego człowieka popycha natychmiast do działania - do nakarmienia: chlebem, obecnością, dobrym słowem. Oprócz głodu fizycznego, istnieje jeszcze inny rodzaj głodu. Benedykt XVI podkreślał: Jezus nie chce jednak, żeby się na tym skończyło, nie chce redukować potrzeb człowieka do chleba, do potrzeb biologicznych i materialnych [...] My, którym wolno przyjmować Eucharystię jako nasz chleb, musimy jednak zawsze modlić się o to także, żeby nikt nie został odcięty, odłączony od Ciała Chrystusa. Dzielić się Bogiem, który jest Miłością, który daje Życie - to także znaczy "karmić głodnych".
Problem biedy i głodu na świecie może nas przerastać.Dlatego warto skupić się na swoim otoczeniu, na pomocy tu i teraz. Warto także zobaczyć na swoje nawyki żywieniowe, np. czy nie marnuje zbyt dużo jedzenia, "bo byłem głodny, a daliście Mi jeść". (Mt 25,35)
 

Ch.M.I.E.L - Chleb, Modlitwa, Inicjatywa, Entuzjazm, Ludzie   "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." św. Brat Albert Chleb to jest konkret. Miłość powinna być wymagająca i konkretna. Każdy pragnie kochać i być kochanym, "zaopiekowanym". I wszyscy jesteśmy. Jesteśmy obdarzeni miłością przez samego Boga, który oddał za nas swoje życie. Służenie innym, bycie dla innych, bycie dobrym jak chleb to życie w tej świadomości bycia kochanym. Rodzi to pragnienie bycia jak On, jak Jezus i oddawania siebie, swojego czasu, umiejętności, zdolności, rzeczy materialnych innym - z miłości i dobroci serca.

J.P.

  "Zawsze się modlić. Nie prosić - to nic nie mieć." św. Brat Albert Od modlitwy musimy zacząć. Od spotkania z Tym, który nas miłuje. To jest nasze źródło. To jest nasza siła. Stanąć z pustymi rękami i świadomością, że tak naprawdę wszystko co mamy, otrzymaliśmy od Niego. Trwać przy nim, szukać Go, po prostu kochać. Jeżeli tego zabraknie, to szybko przyjdzie zniechęcenie, narzekanie. Każda trudność będzie nie do pokonania. Jedynie kiedy się modlimy, kiedy jesteśmy zjednoczeni z Bogiem, możemy być pewni, że to nie my działamy, ale On działa przez nas. My jesteśmy tylko jego narzędziami. Tylko będąc pełni miłości Boga, mamy co ofiarować drugiemu człowiekowi. Musimy więc uczynić z naszego życia nieustanną modlitwę, by wszystko co czynimy było Jego dziełem.

A.J.

  "Chcieć doskonałości Ewangelii, jest chcieć Chrystusa Pana, czyli kochać Go z całego serca, duszy i z całej myśli. Wykonać, jest to wierność tej miłości." św. brat Albert Inicjatywa, wyjście... Podjęcie kroków, by dokonywać dzieł, mniejszych czy większych, aby być wiernym miłości, którą się poznało. Osoba, która spotkała żywego Boga, nosi w sobie pragnienie czynu. Nie jest to pragnienie egoistyczne, naznaczone pychą, chęcią samorealizacji. To pragnienia serca, które dostrzega konieczność naśladowania drogi doskonałości, którą wskazał Chrystus. To On powołał apostołów. Rozesłał ich, dał im swojego Ducha, wyposażył w największe dobro, swoją obecność. To była garstka, która ruszyła w wielki świat, bardzo często wrogo nastawiony do nauki Ewangelii... Byli oni jak ziarna gorczycy, jak zaczyn. Również i my sami możemy stanowić te ziarna, które rozsiane po świecie rozpoczynają dzieła Boże, kontynuują budowanie Królestwa Bożego. Trzeba uwierzyć, że każdy dobry czyn, oddany Bogu, buduje. Wszystko jednak zaczyna się na modlitwie, w pokornym sercu.

P.S.

  „Sługa Boży ma być zawsze wesoły i spokojny, bo wie, że nad nim opieka Boska.” Św. brat Albert Miłości nie da się oddzielić od entuzjazmu. Entuzjazm jest postawą serca, które raduje się, że odpowiada na Boże wezwanie, by iść i służyć. Entuzjazm ten ma siłę porwać innych, podobnie czujących, czasami jednak nie odnajdujących w sobie wystarczająco wiele odwagi do działania. Gdy rozpoznajemy pierwsze owoce naszych działań, entuzjazm na nowo się potęguje. Widok coraz szerszego grona osób odkrywających, że pomaganie ma sens, wyzwala kolejne pokłady radości. Umocnieni radością, jesteśmy w stanie stawiać czoła napotykanym trudnościom.To właśnie serce wdzięczne wobec Boga, świadome, że to On uzdalnia do radosnej posługi, jest największym entuzjastą!

W.R & P.S.

  "To jest Kościół katolicki, święte ciało, choć w nim dużo członków chorych albo umarłych." św. Brat Albert Ludzie kochani! Chrystus głową Kościoła, my jego członkami. Żaden z narządów nie ma sensu istnienia bez wszystkich innych, które przyjmują owoce jego działania. Nie może też prawidłowo funkcjonować jeżeli sam wpierw nie przyjmie darów. Każde zaburzenie tej prawdy przybliża do choroby i śmierci nas i cały Kościół. Nie tylko "..bierzcie i jedzcie.." ale też "To czyńcie na moją pamiątkę". Dzielcie się Mną. Dzielmy się z ludźmi Chrystusem poprzez ofiarowanie chleba, modlitwy, naszej inicjatywy - rozmowy i działania, oraz entuzjazmu, który ożywia.

R. Ś.